Duchowość aż po ciało

^

  • 1 Kościół Matki Bożej Pocieszenia
    Kamień węgielny pod nową świątynię został poświęcony w 1997 r. przez Ojca Świętego Jana Pawła II. W ołtarzu głównym znajduje się kopia obrazu Matki Bożej Pocieszenia na tle mozaiki przedstawiającej drzewo w ogrodzie rajskim. Wnętrze świątyni zdobią freski oraz witraże. W r. 2016 wybudowano organy piszczałkowe.
  • 2 Kościół pw. Św. Klemensa, Papieża i Męczennika
    Obecna świątynia to cenny zabytek architektury drewnianej z końca XVIII w. Do kościoła o konstrukcji zrębowej dostawiona jest wieża słupowa z pochyłymi ścianami i pozorną izbicą, nakryta cebulastym hełmem z latarnią. W środku kościoła jest m.in. cenny tryptyk późnogotycki z 1. poł. XVI w. z obrazem MB z Dzieciątkiem, częściowo przerobionym w XVII w.
  • 3 Kaplica o. Maksymiliana Kolbego
    Budowę kaplicy rozpoczęto w latach 80. Na upamiętnienie kanonizacji św. Maksymiliana otrzymała tytuł pw. Św. Maksymiliana Kolbe. W roku 2015 przeszła gruntowny remont, dzięki czemu nabrała zupełnie nowego wyglądu wnętrza.

.


Parafia św. Klemensa Papieża i Męczennika

w Trzemeśni

 

O seksie, który jest sposobem na nudę, o wspólnym mieszkaniu przed ślubem, które może skończyć się pożarem i o tym, co właściwie kapłan może wiedzieć o seksie z prawdziwym katolickim księdzem rozmawia Magdalena Guziak.

 

MAGDALENA GUZIAK: Rozmawiać będziemy o czystości. Czyli o czym?

KS. DR PIOTR GĄSIOR: Gdybym powiedział, że będziemy mówić o czystości jako cnocie, to przypuszczam, iż takie stwierdzenie do życia współczesnego człowieka, zwłaszcza młodego, niewiele by to wniosło. Powiedzmy więc tak: Czystość to postawa życiowa, polegająca na tym, że szanując godność własną, z tym samym nastawieniem patrzę na druga osobę. A zatem – czystość to piękne oczy, piękne myśli, to również rozpromieniony uśmiech, to świadomość czystego sumienia własnego i osoby, z którą jestem. Tak postrzegając czystość, nie jest ona przedstawiana jako coś negatywnego, jako „nie brud”, „nie grzech”. Czystość to przecież zachwyt, blask. Ukazana w ten sposób daje perspektywę oraz szansę na poprawę dla człowieka, który upadł.

 

Proponuje więc Ksiądz spojrzenie na czystość od strony pozytywnej, nierozpatrywanie jej w kategoriach zakazów?

Zakaz jest potrzebny, aby nie wpaść w przepaść. Musi być jakaś balustrada oddzielająca drogę ku czystości od tego, co prowadzi do nieszczęścia, moralnego i fizycznego. Lepiej jednak prowadzić ludzi po pięknych łąkach i na piękne szczyty, niż tylko pokazywać ludzi połamanych, poobijanych, którzy nie dali rady wytrwać w czystości.

 

Wspomniał Ksiądz o czystości w aspekcie fizycznym i duchowym. Czy jest możliwe zachowanie jej, skupiając się tylko na naszej fizyczności, bez dbania o czystość sfery duchowej? Czy można w ogóle wprowadzić podział na czystość cielesną i duchową?

Bardzo dobra uwaga. Zacznę jednak od powiedzenia, że zachowa czystość ten, kto nie myśli kategoriami „dokąd mogę coś robić z dziewczyną/chłopakiem”. Gdy ktoś tak myśli, idzie na sam skraj drogi, przy której jest przepaść. Tak się nie zachowa czystości, bo przyjdzie chwila słabości, pokusa szatana albo mocna sugestia i człowiek ulegnie. Lepiej jest pracować nad swoim wnętrzem, aby zobaczyć drugiego człowieka nie jako przedmiot, z którym „coś będę robił”, ale jako osobę, która też chce być ze mną szczęśliwa.

W rozmowach z młodymi ludźmi zawsze mówiłem, że idealną sytuacją jest ta, kiedy jak już się rozstaniecie po randce, macie wewnętrzny pokój, że następnego dnia ukochana osoba wstanie spokojna oraz szczęśliwa i z czystym sumieniem będzie mogła pójść do Komunii Świętej. To jest czystość.

Natomiast bronienie dziewictwa tylko w aspekcie fizycznym, bez ochrony swych myśli i wyobrażeń, może się rzeczywiście nie udać. Takie stawianie sprawy, iż czysty jest ten, kto nie współżył, to jeszcze za mało. Można przecież nie współżyć, a również nie być czystym w swoich myślach, planach.

 

Powiedział Ksiądz, że zadawanie pytania „dokąd można?” to balansowanie po krawędzi. Czy to znaczy, że nie ma sensu i że niemożliwe jest wytyczenie jakichś granic fizycznej bliskości przed ślubem?

Nie chcę sugerować, że nie ma sensu mówienie o granicach. One są potrzebne i rozmawianie na tematy konkretnych gestów również ma sens. Ale nie chodzi oto, aby ustawić swoją postawę i rozmowę „zróbmy jeszcze to, bo to jeszcze nie jest grzechem”. Lepiej zastanowić się nad tym, jakie gesty nie budzą wątpliwości, a są piękne, dają prawdziwy wzlot w relacji z drugą osobą. Trzeba być uczciwym wobec dziewczyny, chłopaka i szanować wrażliwość ukochanego człowieka.

 

Przedstawiany przez Księdza punkt widzenia może zdumiewać, bo nie przedstawia się dzisiaj czystości od strony radosnej, pozytywnej.

Jan Paweł II mówił o wyobraźni miłosierdzia. W kontekście tego tematu trzeba powiedzieć o wyobraźni miłości. Dlaczego młodzi tak szybko sięgają po seks, który jest przeznaczony dla małżonków? Dlatego, że bardzo często maja zbyt płytką wyobraźnię, jak można okazywać sobie gesty, które nie są grzesznymi, nieczystymi. Zbyt duży zalew pornografią, zbyt częste myślenie w kategoriach „co jeszcze z nią/nim zrobię?” niszczy wyobraźnię miłości, w której chodzi o radość z bycia ze sobą. Młodzi mający wyobraźnię miłości potrafią się cieszyć, bo patrzą wspólnie w zachodzące słońce, bo obsypują się kwiatami, bo chłopak może wziąć dziewczynę na ręce, a ona może mu podarować kwiaty. To jest wyobraźnia miłości.

Poza tym kochający się ludzie powinni zauważyć, że miłość to nie tylko wpatrywanie się sobie w oczy, że może ona polegać na wspólnej służbie innym ludziom, jak choćby praca w hospicjum, zajęcie się jakimś dzieckiem czy pomoc starszym. Ważne, by robić to razem. Taka wyobraźnia i inteligencja są w miłości potrzebne.

 

Czy czystość może być kwestią mody, poddawać się prawom rynku? Popularne jest życie w związkach niesakramentalnych. Czy gdy zacznie się promować czystość, stanie się ona czymś na kształt produktu marketingowego i jeśli już ktoś zdecyduje się żyć w czystości, jego motywację będzie uzasadniało myślenie „bo wszyscy tak robią”?

Jeżeli ktoś miałby tylko taką motywację, to przynajmniej uchroni się od skutków nieczystości, czyli de facto owoc tego trendu i tak będzie dobry. Jednak by wytrwać, potrzebna jest głębsza motywacja. Wbrew pozorom, czystość nie jest cnotą, którą da się nosić na sztandarach. Wręcz przeciwnie, to coś bardzo intymnego. Myślę, że do końca nie da się z tego zrobić produktu marketingowego. Czystość rozgrywa się między dwojgiem ludzi i oni o tym nie opowiadają. Sprawa piękna ich relacji jest na początku ich sprawą bardzo osobistą.

 

To pocieszające słowa, zwłaszcza, że może się wydawać, że żyjemy w takim świecie, w którym kupić można prawie wszystko.

Można kupić koszulkę z napisem Jestem dziewicą, sprzedać plakat, ale relacji czystej miłości ani kupić, ani sprzedać się nie da.

 

Dlaczego Kościół zachęca do czystości przedmałżeńskiej?

Przede wszystkim dlatego, że inaczej postępować nie może. To nie jest wymysł Kościoła, ale nauka samego Jezusa, który wyraźnie powiedział, że nawet złe, pożądliwe patrzenie na drugiego  człowieka wyrządza mu krzywdę. Chcąc być wiernym Jezusowi, Kościół musi ten temat podejmować właśnie w taki sposób.

 

Naukowcy przekonują, że związki, które zaczynają się od łóżka, szybciej i częściej się rozpadają…

Jest to statystycznie potwierdzone, że niewierność przedmałżeńska  nie ułatwia wierności małżeńskiej. Jednak sama statystyka nie jest tym, co nas interesuje najbardziej. Dla osoby wierzącej ważne jest to, że zachowanie czystości jest dochowaniem wierności samemu Jezusowi, co też znaczy, że w miłość nie wkradł się diabeł. Po drugie obydwie osoby mogą mieć poczucie zdrowej dumy, że wytrwali i dać o tym w przyszłości świadectwo, zwłaszcza wobec własnych dzieci. A jeśli im się nie udało wytrwać do końca, lepiej jest się przyznać i powiedzieć „Nam się nie udało, ale wy postarajcie się wytrwać”, niż wmawiać im, że teraz już nikt według tych zasad nie żyje. Po trzecie czystość gwarantuje, że nie znajdziemy się w takiej sytuacji, że przy przypadkowym spotkaniu na ulicy będziemy uciekać na drugą stronę, bo będzie nam wstyd spojrzeć w oczy człowiekowi, z którym współżyliśmy, ale nie doszliśmy z nim do ołtarza. Co więcej, trwanie w czystości jest zdrowe od strony biologicznej, medycznej. Sama natura zachęca nas do czystości, ale głośno się o tym młodym ludziom nie mówi, bo na nieczystości, antykoncepcji czy pornografii można nieźle zarobić.

 

A co z tym dopasowaniem się w sferach seksualnych, o którym często słychać?

W czasie debaty o czystości przedmałżeńskiej organizowanej w Krakowie przez młodzież, jeden z gości powiedział, że można dopasować ciała, ale nie dopasować przy tym serc. Hasła o dopasowaniu cielesnym to slogan, mit. Najważniejsze jest to, aby osoby pokochały się sercami, duszami, pragnieniem umysłu i woli. Albowiem można się niby fizycznie dopasować, a potem i tak się rozstać. Człowiek nie jest rzeczą, którą można wziąć ze sklepu na przetestowanie i oddać po paru dniach. Nasze ciała nie są wypożyczalnią. Trzeba wrócić do myślenia o sobie w sposób w pełni humanistyczny. Jeśli nie staniemy się duchowi aż po ciało, to staniemy się cieleśni aż po duszę.

 

Co w takim razie poradzić parze, która ma postanowienie wytrwania w czystości? Jak pokonywać pokusy?

Rad teoretycznych dawał nie będę. Lepiej wskazać na małżeństwa, którym się udało, dla których czystość nigdy nie była tematem tabu. Warto wspomnieć na przykład o Joannie Beretcie Molli, która o tych sprawach ze swym narzeczonym rozmawiała otwarcie. Mówiła swemu chłopakowi między innymi, że aby wytrwać w czystości trzeba, po pierwsze, zachować ascezę, rozumianą jako nienakręcanie swoich myśli, bo to prowadzi do coraz odważniejszych czynów, a po drugie trzeba się poświęcić drugiemu człowiekowi – robić coś wspólnie dla innych, a nie tylko zajmować się sobą.

 

Proponuje Ksiądz, aby nie ograniczać bycia razem do patrzenia sobie głęboko w oczy, ale również wspólnie sprzątać, piec ciasto, robić zakupy i wykonywać masę innych codziennych czynności.

Absolutnie tak. Nie wolno nam dopuścić do nudy, dziewczyna i chłopak muszą być twórczy. NUDA to dla mnie: Nieumiejętne Używanie Daru Agape, czyli miłości.

 

Sugeruje Ksiądz, że młodzi decydują się na seks, bo im się nudzi?

W wielu wypadkach tak właśnie się dzieje. Idąc na randkę, wręcz mają to w planach.

 

Zakochani nie są kreatywni i nie potrafią wymyślić innego scenariusza na udane spotkanie?

Niestety tak. Wielu chłopców i wiele dziewczyn to po prostu ludzie niedopieszczeni, którym wtedy, kiedy tego najbardziej potrzebowali, czyli w dzieciństwie, nie okazywano miłości, nie głaskano ich, nie dotykano. Jeśli na przykład chłopak nie otrzymywał matczynych oznak czułości albo nie miał siostry, która miała z nim dobry, czysty kontakt, kiedy siedziała bardzo blisko niego, kiedy wspólnie odrabiali lekcje, często nie potrafi potem zachować się spokojnie w obecności osób innej płci. Podobnie jest z niedopieszczoną dziewczynką, której ojciec nie brał na kolana, nie traktował jak małą królewnę, nie pokazał, że ma swoją godność, wartość albo która nie miała brata, który by jej zwyczajnie powiedział: Wiesz jesteś naprawdę bomba!

 

Kiedy nie dostało się miłości w dzieciństwie bierze się potem to, co jest?

Bardzo często tak właśnie się dzieje.

 

Jak do tego wszystkiego ma się wspólne mieszkanie przed ślubem? Czy samo w sobie jest grzechem?

Młodzi ludzie lubią jednoznaczne odpowiedzi, więc jednoznacznie powiem: tak, to jest grzech. Choć młodzi mówią, że nie będą ze sobą współżyć, i tak narażają się na grzech ciężki A samo stwarzanie okazji do grzechu ciężkiego jest już grzechem.

Poza tym jako chrześcijanie odpowiadają za zgorszenie, które sieją. I nie można naiwnie wierzyć, że wszystkim da się wytłumaczyć: „My nic złego nie robimy”.

 

Czyli nie oburzać się, gdy babcia lub rodzice protestują przeciwko takim planom?

Babcia i rodzice mają zdrowe zasady i wcale nie są one staroświeckie. Znają realia życia, wiedzą, że młodzi ludzie lgną do siebie i to jest całkowicie naturalne. A przechodzenie z rozpaloną pochodnią obok stogu siana prawie zawsze kończy się pożarem.

 

Kościół jest przeciwnikiem seksu?

Kościół nigdy nie był przeciwnikiem seksu, a  jeśli ktoś takie poglądy głosił został upomniany. Seks jako taki jest darem Boga. Kościół więc mówi, że należy go traktować całościowo, to znaczy nie oddzielać od prokreacji. Poza tym seksu nie można uprzedmiotowić. Nie można bowiem traktować ukochanej osoby instrumentalnie. Dar seksu nie może prowadzić do egoizmu.

 

A co w ogóle księża mogą właściwie wiedzieć o seksie?

Takie zarzuty zawsze padają pod adresem osób, które nie żyją w małżeństwie. Z takimi zarzutami spotykał się na przykład ks. Karol Wojtyła, napisawszy książkę Miłość i odpowiedzialność. Tymczasem jeśli podejdzie się do tej kwestii bez uprzedzeń można zauważyć, że ksiądz nie odnosi tego, co słyszy do swoich przeżyć, nie porównuje. Dlatego kapłan, który rozmawia z wieloma małżeństwami, potrafi spojrzeć na sprawę obiektywnie i nie narzuca rozmówcy swoich własnych doświadczeń. Podejmuje temat mając wiedzę teoretyczną, ale próbuje odpowiedzieć konkretnie, nie sugerując się tym, co on sam przeżywał w swoim małżeństwem.

 

 

 

 

Ks. dr Piotr Gąsior - kapłan archidiecezji krakowskiej, obecnie redaktor edycji krakowskiej  Przewodnika Katolickiego. Tłumacz i autor tekstów o św. Joannie Beretcie Molli. Autor wielu książek, np. Miłość bez lęku, Pokochać ukochanego, O miłości prawdziwej, W podróż miłości, Mistrz mojego myślenia czy Co ksiądz o tym sądzi? Prywatnie pasjonat wypraw rowerowych i  spływów kajakowych. Inne ulubione formy rekreacji to: pływanie, narciarstwo i majsterkowanie.

Copyrigcht © 2018 Parafia w Trzemeśni